facebook

piątek, 3 maja 2013

Po kilku dniach wypoczynku wracam do Warszawy z naładowanymi bateriami i całkiem sporą listą obowiązków :) Tegoroczna majówka nie była upalna jak w zeszłym roku ale to nie przeszkodziło mi żeby ćwiczyć na świeżym powietrzu. Uwielbiam jazdę na rowerze, szczególnie tę górską, jednak w Warszawie nie mam roweru i jazda po mieście nie jest taka fajna. Zdecydowanie polubiłam także bieganie po lesie za którym będe tęsknić po powrocie do miasta. Taki bieg jest o wiele bardziej męczący ze względu na zmieniającą się nawierzchnię i nierówności ale czując leśne powietrze w płucach, czujesz, że żyjesz :) I Ci wszechobecni biegacze witający się uśmiechem mijając się na trasie, każdy w swoim rytmie, na różnych dystansach, mówię Wam, moc :D W czwartek wybrałam się do sieciówki w której mam karnet i byłam zachwycona gdy zobaczyłam, że maja tam ring bokserski i worki. Naboksowałam się na maksa i nadal mi mało. Po leśnym bieganiu poczułam, że moja kontuzja stopy dała o sobie znać więc muszę bardziej uważać podczas treningów bo kolejna przerwa od biegania nie wchodzi w grę.

Teraz pora na dietetyczną spowiedź... Ja osobiście nie udzieliłam sobie rozgrzeszenia uważam, że mogłam odpuścić sobie piwo i drinki, które wypiłam podczas tych 5 dni. Nie było tego wiele ale mogłabym ograniczyć się bardziej. Śniadania i obiady jadłam bardzo zdrowe i smaczne, były piersi z kurczaka, zupy, sałatki i surówki, kotlety sojowe i dużo owoców. Zjadłam kilka kromek ciemnego chleba bez którego kiedyś nie wyobrażałam sobie życia a dziś nie muszę jeść go w ogóle :) Moja największa słabość czyli ciasto drożdzowe towarzyszyła mi przez cały wyjazd ale nie mogłam się powstrzymać bo przez kolejne pół roku albo i więcej nie będę miała okazji jeść mojego ulubieńca. Podsumowując, nie było źle jeżeli chodzi o dietę ale nagrzeszyłam z alkoholem i ciastem drożdżowym więc weekend czeka mnie bardzo pracowity.


Jutro i w niedzielę będzie treningowo, w niedzielę postawię na interwały żeby przyspieszyć spalanie tkanki tłuszczowej. Jeżeli pogoda dopisze to jeszcze wieczorem wskoczę na rolki (pierwszy raz w roku). Od poniedziałku będę działać tak jak zawsze. Czekają mnie jeszcze zakupy na przyszły tydzień ale najpierw muszę rozpisać plan posiłków. Lato za pasem, nie ma czasu na wpadki i słabsze dni bo potem ciężko to nadrobić.

Poniżej kilka zdjęć z wyjazdu, niestety jakoś jest kiepska bo robiłam zdjęcia telefonem.





0 komentarze:

Prześlij komentarz