facebook

niedziela, 28 kwietnia 2013

Zacznę od małego podsumowania tygodnia treningowego. Ćwiczyłam 5 razy bo we wtorek czułam się kiepsko i postanowiłam odpuścić. Po dłuższej przerwie wróciłam na czwartkowe zajęcia ABT i powiem Wam, że moje mięśnie zapłonęły żywym ogniem. Podczas treningu nie byłam tak zadowolona jak zaraz po ale zakwasy towarzyszyły mi cały piątek i sobotę. Czeka mnie około 2-3 tygodni nadrabiania żeby wrócić do utaconego poziomu.

Wprowadzenie do diety mięsa a dokładniej piersi z kurczaka przynosi widoczne efekty. Nigdy nie przepadałam za mięsem i mogłabym go nie jeść jednak postanowiłam, że na redukcji obowiązkowo muszę jeść mięso 5-6 razy w tygodniu i tego się trzymam. Nie było zbyt łatwo na początku, jednak teraz to już rutyna:)

Co do moich majówkowych planów to jutro jeszcze pracuję ale po 17 wsiadam do Polskiego Busa i jedziemy w Góry Świętokrzyskie. Zobaczymy jak mi pójdzie trzymanie diety bo w rodzinnym gronie nie jest to takie proste. Jednak nastawiam się na UMIAR bo szkoda niszczyć efekty ciężkiej pracy. Treningowo pozostaje normalnie, ale zamiast na siłowni planuję ćwiczyć w plenerze.


Fotki z efektami robię od stycznia 2013 i polecam robić je wszystkim ćwiczącym ponieważ łatwo zaobserwować postępy :) Raz miałam mieszane uczucia co do efektów ale patrząc z perspektywy czasu wiem, że nie trzymałam diety tak jak należy. Dodatkowo robię też analizę składu ciała, która mimo, że nie jest dokładna w 100%, daj mi ogólny pogląd na kwestię sylwetki. Martwi mnie fakt, że straciłam 1kg z mięśni w porównaniu z pomiarem z końca lutego. Muszę przeanalizować moje posiłki i treningi bo straciłam więcej z mięśni niż z tkanki tłuszczowej a powinno być odwrotnie.

Podsumowując jestem zadowolona z miesięcznych efektów i widzę, że treningi oraz dieta przynoszą rezultaty z małym wyjątkiem jeżeli chodzi o masę mięśni. Postaram się pisać posty podczas majówki. Mam nadzieję, że pogoda dopisze!






sobota, 27 kwietnia 2013

Od wczoraj w kioskach możecie kupić nowy magazyn Women's Health. Jakiś miesiąc temu narzekałam, że na Polskim rynku brakuje czasopism skierowanych do kobiet związanych z tematyką fitness. Bywało tak, że podkradałam mojemu chłopakowi Men's Health bo zawsze było tam dużo ciekawych artykułów. Teraz nareszcie mamy swój kobiecy odpowiednik!

Jest bardzo dużo rzeczy na plus. Jeżeli chodzi o szatę graficzną to jest dużo kolorowych, ciekawych zdjęć, podoba mi się format wydania magazynu oraz ilość stron! Jest dużo do czytania :) Zainteresował mnie artykuł o tłuszczach oraz dział z przepisami. Zamierzam wypróbować przepis na pikantne tofu z komosą ryżową oraz tabule z tuńczykiem na sałacie.
Jeżeli chodzi o ćwiczenia to właśnie zbieram się na siłownię i zabieram ze sobą Women's Health żeby wypróbować na właśnej skórze ćwiczenia, które proponują. Na pierwszy ogień idzie Bikini Last Minute.

Na okładce pojawiła się Agnieszka Cegielska, którą skojarzyłam po dłuższym zastaniowieniu. Wywiadu jeszcze nie przeczytałam aczkolwiek zawsze podchodzę z dużym dystanesem do kwestii wywiadów w magazynach. Nie mniej jednak "Cegła" wydaje się bardzo sympatyczna :)


Jestem bardzo ciekawa kolejnych numerów oraz tego czy będa się pojawiać kolejne magazyny związane z tematyką fitnessu oraz zdrowego odżywiania, np takie jak Muscle & Fitness Hers.



Na zakończenie chciałabym się podzielić z Wami kanałem na YT, który odkryłam jakiś czas temu i jest tam dużo, łatwych i smacznych przepisów. W weekend wypróbuję bananowe placuszki, które jak same zobaczycie są banalne w przygotowaniu :)






czwartek, 25 kwietnia 2013


Chcesz szybko pozbyć się tkanki tłuszczowej? Rozważasz głodówkę? Zapomnij o tym jak najszybciej!

Mit głodówki jako sposobu na spalenie tkanki tłuszczowej był swojego czasu bardzo popularny. Głodówkę stosowało wiele moich koleżanek, które osiągały krótkotrwałe efekty dzięki takiemu działaniu.

Działanie na "pustym baku" może skończyć się zupełnie odwrotnie. Głodny organizm spala najpierw glikogen i mięśnie a przecież nie o to w tym chodzi! Poza tym metabolizm przechodzi na tryb "oszczędny" i spowalnia. Po powrocie do normalnego odżywiania, kilogramy wracają a miejsce utraconych mięśni zajmuje tłuszcz.


Zdecydowanie bardziej korzystne i przyjemne jest racjonalne odżywianie i duża dawka ruchu :)





poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Za co lubię owsiankę:

- jest szybka w przygotowaniu,
- sycąca (ma niewiele kalorii i likwiduje uczucie głodu)
- można przygotować ją na kilka sposobów więc nigdy się nie nudzi,
- ma dużo wartości odżywczych,

Czasy kanapek na śniadanie odeszły do historii już dawno temu. Przechodziłam już etap płatków z jogurtem i mlekiem ale mają za dużo cukru więc postawiłam na owsiankę! Warto ją jeść ze względu na:

- białko o wysokiej wartości odżywczej. Aminokwasy w niej zawarte są przydatne w dużym stopniu  do budowy i regeneracji organizmu.

-  witaminy i minerały – owies jest dobrym źródłem witaminy E, tiaminy (wit. B1), niacyny (wit.PP) i kwasu pantotenowego, zawiera również żelazo, wapń, magnez, fosfor, krzem oraz znaczne ilości cynku. Witamina B1 i kwas pantotenowy, przeciwdziałają zmęczeniu i rozdrażnieniu, korzystnie wpływają na stan skóry, włosów i paznokci.


Najczęściej jadam ją na mleku, czasami na wodzie z dodatkiem 1/2 banana, kiwi, ziaren słonecznika lub startego jabłka :)




niedziela, 21 kwietnia 2013

Bardzo zależy mi na wprowadzeniu pewnego schematu do moich treningów bo obecnie w moim planie jest pewien chaos ze względu na uczelnię i pracę.

Ćwiczę 6 razy w tygodniu po ok 1,5h. Zazwyczaj niedziele mam wolne, jednak w tym tygodniu było inaczej bo miałam wolny piątek.

Poniedziałki wyglądają zawsze tak samo z racji tego, że mam zajęcia na uczelni do późna więc robię trening przed wyjściem z domu. Wstaję o 6 i ćwiczę z płytami Ewy Chodakowskiej. Mam wszystkie i korzystam z nich na zmianę aczkolwiek najbardziej lubię Skalpel i Trening z Gwiazdami bo są tam bardzo fajne ćwiczenia na plecy :)

Wtorki mam aerobowe więc biegam (40-60min). Nareszcie jest ciepło więc mogę biegać wieczorami, co uwielbiam!

Środy bywają różne ale zaczynam od 15min rozgrzewki na bieżni, potem brzuch i pośladki. Na zakończenie 20min interwałów na stepperze. Wcześniej robiłam interwały na orbitreku ale nie lubię tego urządzenia i miałam dreszcze na myśl o treningu na nim.

Czwartki, tutaj nieco się zmieni mój trening bo mam wolne wieczory i mogę chodzić na moje ulubione zajęcia ABT! Wcześniej biegałam :)


Piątki zaczynam od 15min rozgrzewki, następnie ćwiczę barki, plecy i uda i na koniec stepper.

Soboty: rozgrzewka, triceps, biceps i brzuch + stepper

Oprócz tego codziennie robię przysiady ze sztangą 4-5 razy w tygodniu i raz w tygodniu bez sztangi. Obciążenie jest niewielkie od 5 do 10kg ale obecnie robię 110 powtórzeń podzielonych na serię. Docelowo pod koniec programu będę robić 250. Jestem na 12 więc została mi ponad połowa a już widzę różnicę. Róbcie przysiady dziewczyny, pośladki fruuuuuuuną w górę :D


Zamierzam skonsultować się z trenerem i dietetykiem w przyszłym miesiącu bo uważam, że mogłabym lepiej jeść i trenować.


  A to mój neonowy zestaw na treningi :)


środa, 17 kwietnia 2013

Dzisiaj krótko ale mam nadzieję, że konkretnie. Za oknem mamy przepiękną pogodę, która zdecydowanie zachęca do aktywności. Na co czekać? No właśnie... Zawsze jest jakaś wymówka. Praca do późna, zaległe obowiązki domowe, spotkanie z przyjaciółką. Jest takie powiedzenie: Jeśli nie chcesz znajdziesz powód, jeśli chcesz znajdziesz sposób. Zgadzam się z nim w 100% i w chwilach słabości przypominam sobie te słowa. W takim razie co robić gdy tej motywacji brakuje? Mam kilka sprawdzonych sposobów, które z powodzeniem stosuję.

Dużo w moim życiu zmieniły książki Briana Tracy. Na wyróżnienie zasługuje "Nie tłumacz się, działaj!" w której znalazłam olbrzymie dawki motywacji zarówno jeżeli chodzi o życie prywatne jak i zawodowe. Mówię Wam, totalnie genialna książka!

Tak naprawdę od momentu przeczytania tej książki wiele się zmieniło. Od marudnego leniuszka do zmotywowanego wojownika!
 Serio, zdarzają mi się momenty słabości (szczególnie jeżeli chodzi o dietę ale o tym później) ale raz, dwa i przywracam się do pionu i działam dalej!

Wizualizacja moich fitnessowych celów bardzo pomaga! Wyobrażanie sobie nowej sylwetki w bikini dodaje zapału do dalszych ćwiczeń :)

Warto podtrzymywać motywację poprzez czytanie blogów związanych z tematyką fitness i zdrowego odżywiania. Pomocne są także filmiki na YT, tablice na Pinterest lub przeglądanie Twittera i Instagrama osób, które są związane z tematyką sportu/fitness. Oprócz sporej dawki motywacji zdobywamy także wiedzę.

Zapisywanie osiągnięć to podstawa! Po pierwsze, mierz się co miesiąc lub częściej! Po drugie, zapisuj ilość i czas treningów w tygodniu. Ułatwia to życie bo wiesz co już wykonałaś a co jeszcze powinnaś zrobić w danym tygodniu oraz widzisz swoje postępy :)

Ostatnia i chyba najważniejsza kwestia. Wiara! Musisz wierzyć, że osiągniesz swój cel bez względu na wszystko. Wiesz, że stać Cię na to i nie żadne wymówki nie przeszkodzą Ci w osiągnięciu celu.


Skoro post jest o motywacji to poniżej mam dla Was sporą jej dawkę:)